id: s46cm6

Pomóż uratować dom dziewczyny z wadą słuchu.🥺

Pomóż uratować dom dziewczyny z wadą słuchu.🥺

 
József Csordás

HU

Oryginalny Węgierski tekst przetłumaczony na Polski

Pokaż oryginalny węgierski tekst

Oryginalny Węgierski tekst przetłumaczony na Polski

Pokaż oryginalny węgierski tekst

Aktualności2

  • Jesteśmy bardzo wdzięczni za dotychczasowe darowizny! Mamy nadzieję, że razem nam się uda i uda nam się ocalić nasz ukochany dom. ❤️

    Mieszkamy w małej, liczącej 250 mieszkańców wiosce, na jej obrzeżach, w domu z gliny. Żyjemy w skromnych warunkach, ale ten dom znaczy dla nas więcej niż cokolwiek innego i bardzo lubimy tu mieszkać.

    Remont będziemy mogli rozpocząć dopiero wtedy, gdy będziemy już bezpieczni, a dom po wielu latach w końcu zostanie przepisany na moją dziewczynę. To dałoby nam podstawę, na której spokojnie moglibyśmy budować naszą przyszłość.

    Do tego czasu nie mamy odwagi rozpocząć prac, ponieważ nie chcemy ryzykować, że zainwestowane pieniądze pójdą na marne, gdybyśmy jednak musieli stąd wyjechać.

    Każdego dnia staramy się iść do przodu, oszczędzamy, pracujemy i staramy się rozwiązać naszą sytuację, aby spłacić długi i wreszcie pozbyć się ciągłej presji finansowej.

    Jesteśmy wam bardzo wdzięczni za wsparcie, które tak wiele dla nas znaczy. My również dajemy z siebie wszystko, co tylko możemy, ale potrzebujemy również waszej pomocy.

    Dziękujemy wszystkim, którzy przeczytali ten tekst i nas wspierają! ❤️

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.

Opis zrzutki

Drogi Czytelniku!

Z ciężkim sercem, ale z nadzieją zwracam się do Ciebie.

Prawie 4 lata temu kupiliśmy nieruchomość z dotacji na zakup mieszkania dla mojej partnerki, wierząc, że w końcu możemy zbudować naszą wspólną przyszłość na solidnych podstawach. Niestety, podczas zakupu doszło do poważnych błędów ze strony sprzedającego i prawnika, których konsekwencje ponosimy do dziś.

Nieruchomość do dziś nie została przepisana na nas, ponieważ obciążona jest hipoteką, a urząd katastralny odesłał złożone dokumenty. Tymczasem urząd opiekuńczy domaga się zwrotu dotacji, już za pośrednictwem komornika.

Próbowaliśmy zrobić wszystko: wszczęliśmy postępowanie sądowe, sprawdziliśmy wszystkie możliwości, ale przez te lata całkowicie się wyczerpaliśmy – zarówno finansowo, jak i psychicznie. Ciągła niepewność i stres powoli mnie wyczerpują. Chociaż staram się zachować spokój, jest to coraz trudniejsze.

Mój partner jest niedosłyszący, jesteśmy razem od prawie 6 lat i zawsze wspieraliśmy się nawzajem, próbując rozwiązywać problemy. Teraz jednak znaleźliśmy się w sytuacji, w której samemu już nie damy rady.

Zwracam się do Ciebie, bo to nasza ostatnia szansa. Jeśli uda się uregulować zaległe długi i pokonać przeszkody prawne, może uda nam się zachować nasz dom, który z taką nadzieją zaczęliśmy budować.

Każda pomoc ma dla nas ogromne znaczenie.

Będziemy wdzięczni za przeczytanie tego listu, a jeszcze bardziej za wsparcie.


Jeśli chcesz poznać naszą historię, pokrótce opowiem, jak znaleźliśmy się w tej sytuacji.


Poznaliśmy się z moim partnerem, kiedy opuścił swoich rodziców zastępczych. Obojgu z nas trudno było wtopić się w życie: ja opierałam się na mojej mamie, a on na swoich rodzicach zastępczych. W końcu wprowadził się do nas i przez jakiś czas staraliśmy się radzić sobie razem, jak tylko mogliśmy.


Niestety, niedługo potem zaczęły się problemy. Moja mama ciągle dostawała listy od komornika – jedno wezwanie do zapłaty goniło drugie. Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy, żeby uniknąć najgorszego: utraty naszego domu.

Kiedy zobaczyliśmy, że nieruchomość pojawiła się na stronie aukcyjnej, wiedzieliśmy już, że sytuacja jest poważna.

Przychodzili obcy ludzie, oglądali dom, który do tej pory był naszym domem – bardzo trudno było nam to przeżyć. Szczególnie bolesne jest to, że spłaciliśmy już wielokrotność kwoty kredytu zaciągniętego w 2010 roku, dom został sprzedany na aukcji poniżej wartości, a do dziś pozostałe zadłużenie jest potrącane z emerytur mojej mamy i taty, co nigdy się nie skończy z powodu odsetek.


Kiedy w końcu musieliśmy się wyprowadzić, znaleźliśmy już wcześniej nieruchomość, w której obecnie mieszkamy. Ówczesny właściciel pozwolił nam tymczasowo się wprowadzić, dopóki nie uda nam się sfinalizować zakupu.


I tu zaczęły się naprawdę trudne sprawy...




Jeśli chcesz poznać całą

historię, śledź aktualizacje na stronie. Na bieżąco dzielę się tym, co nas spotkało i jak doszliśmy do tego miejsca.




Kiedy wprowadziliśmy się do nieruchomości, naszym pierwszym zadaniem było znalezienie pracy. W małej miejscowości nie było to łatwe, ale w końcu udało nam się znaleźć zatrudnienie.


W międzyczasie rozpoczęliśmy również formalności niezbędne do zakupu domu: uzgodnienia z kuratelą, poszukiwanie prawnika, załatwianie dokumentów. Wiedzieliśmy, że będzie to dłuższy proces i poinformowaliśmy o tym ówczesnego właściciela.


Mimo to już w pierwszym miesiącu ciągle dostawaliśmy telefony z pytaniem, dlaczego nie idzie nam szybciej. Chociaż nie minął nawet miesiąc, on już mówił, że jesteśmy tu od 2-3 miesięcy. Tydzień później wspominał o tym tak, jakby minęły 4 miesiące. Stawiał całkowicie nierealne wymagania i stawał się coraz bardziej niecierpliwy.


Wkrótce pojawiły się też groźby: powiedział, że nas wyrzuci, jeśli nie rozwiążemy tej sytuacji natychmiast. Tymczasem zrobiliśmy wszystko, co tylko mogliśmy. W końcu znaleźliśmy prawnika, razem do niego poszliśmy, a umowa została sporządzona w ciągu tygodnia. Jak zwykle wszystkie strony złożyły oświadczenia dotyczące sprzedaży i zakupu, podpisano też dokumenty.


Jednak po tygodniu niespodziewanie pojawił się, aby zabrać swoje rzeczy, które tu pozostały. Następnie zaczął nas wypytywać o różne przedmioty, które, jak twierdził, zaginęły. Sytuacja tak się pogorszyła, że w końcu musiałem wezwać policję.


Po przybyciu policji jego zachowanie nagle się zmieniło i udało się tymczasowo załagodzić sytuację. Jednak po ich odejściu wszystko zaczęło się od nowa.


Później zabrał również moje narzędzia. W tym momencie miałam już dość i chciałam, żeby po prostu odszedł i żebyśmy już więcej nie musieli go widzieć. Moja partnerka całkowicie się załamała, płakała nieprzerwanie przez dwa dni. Ja czułem się bezradny i do dziś dręczy mnie, że nie potrafiłem lepiej stanąć w obronie ani nas, ani jej. Jednocześnie wiem, że nie stałbym się lepszym człowiekiem, gdybym zrobił coś, czego później bym żałował.


Ten okres bardzo nas wyczerpał i niestety to tylko część tego, przez co przeszliśmy.



Kiedy wydawało nam się, że wszystko się udało i mamy dom, staraliśmy się uporządkować ten mały domek. Upiększaliśmy podwórko, próbowaliśmy stworzyć domową atmosferę i wierzyliśmy, że wszystko się ułoży.


Niedługo potem otrzymaliśmy jednak list od prawnika, w którym poinformował nas, że urząd katastralny odesłał złożone dokumenty i poprosił, abyśmy skontaktowali się z byłym właścicielem w celu rozwiązania problemu.


Następnie otrzymaliśmy oficjalne zawiadomienie z urzędu katastralnego: nie mogą przepisać nieruchomości na nasze nazwisko, ponieważ toczy się postępowanie egzekucyjne.


Należy podkreślić, że w międzyczasie dokonano już zapłaty ceny zakupu, a urząd opiekuńczy przelał kwotę na rzecz sprzedającego. Mimo to nieruchomość nie została prawnie przepisana na nasze nazwisko.


Natychmiast skontaktowaliśmy się z byłym właścicielem, ale wtedy wyszły na jaw kolejne problemy. Okazało się, że oświadczenie złożone w umowie nie odpowiadało rzeczywistości: twierdził on, że nieruchomość jest wolna od obciążeń, nie ma na niej kredytu ani innych zobowiązań. Tymczasem już 3-4 miesiące przed naszym wprowadzeniem się na nieruchomość nałożono obciążenie.


Niestety, prawnik również nie zachował należytej staranności, ponieważ nie zażądał wyciągu z księgi wieczystej, z którego informacje te mogłyby jednoznacznie wynikać.


Wtedy uświadomiliśmy sobie, że znaleźliśmy się w sytuacji, w której problem nie zależał od nas, a mimo to to my musimy ponieść konsekwencje.



.

Lokalizacja

Oferty/licytacje

Kupuj, Wspieraj, Sprzedawaj, Dodawaj.

Kupuj, Wspieraj, Sprzedawaj, Dodawaj. Czytaj więcej

Ta zrzutka nie ma jeszcze żadnych ofert/licytacji.

Komentarze

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez