Oryginalny Węgierski tekst przetłumaczony na Polski
Oryginalny Węgierski tekst przetłumaczony na Polski
Aktualności3
-
22 lipca przypadek Gáborki został ponownie szczegółowo przeanalizowany przez duży, wielodyscyplinarny zespół lekarski. Celem było ustalenie, czy istnieje realna możliwość chirurgicznego usunięcia guza.
Było to bardzo trudne do przyjęcia, ale zespół medyczny ostatecznie doszedł do wniosku, że w przypadku Gáborka operacja nie dałaby realnej szansy na wyleczenie, a wiązałaby się z ogromnym ryzykiem i poważnymi konsekwencjami.
Według lekarzy szansa na całkowite usunięcie guza jest bardzo niewielka, a zabieg wiązałby się z niezwykle dużym ryzykiem i poważnym pogorszeniem jakości życia. Przez wiele miesięcy potrzebowałaby intensywnego leczenia na oddziale intensywnej terapii, a w tym czasie Gáborka nie mogłaby otrzymywać leczenia onkologicznego, przy czym z dużym prawdopodobieństwem pozostałyby komórki nowotworowe, które w tym czasie ponownie zaczęłyby rosnąć.
To dla nas bardzo trudna wiadomość, ale walka się nie skończyła.
Obecnie całą naszą energię skupiamy na zorganizowaniu terapii protonowej. Na SOTE rozpoczęto już starania w tej sprawie i prawdopodobnie w połowie sierpnia będziemy musieli udać się do Austrii na szczegółową konsultację specjalistyczną.
Jeden z profesorów centrum terapii protonowej w Bécsújhely zapoznał się już z wynikami badań Gáborka oraz jego kartą medyczną i podjął się dalszej fachowej oceny przypadku, a także przygotowania leczenia. Ostateczna decyzja będzie oczywiście wymagała szczegółowego planowania i osobistych konsultacji.
Obecnie radioterapia protonowa stanowi dla Gáborka najważniejszą szansę na wyleczenie.
W przypadku dzieci bezpośrednie napromieniowanie serca jest niezwykle rzadkie, niezwykle złożone i stanowi ogromne wyzwanie specjalistyczne. Dlatego teraz wszystko zależy od tego, czy specjaliści od terapii protonowej będą w stanie opracować plan leczenia, który da realną szansę na pokonanie nowotworu.
Jesteśmy bardzo wdzięczni wszystkim, którzy są przy nas, wspierają nas i dzielą się historią Gáborka.
Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby Gáborka miała wszelkie możliwe szanse na wyzdrowienie.
Gáborka bardzo dobrze znosi zabiegi i trudności – to prawdziwy BOHATER!

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.
Opis zrzutki
W wieku 10 lat dziecko powinno chodzić do szkoły, bawić się z przyjaciółmi, uprawiać sport, śmiać się, snuć plany i beztrosko cieszyć się dzieciństwem.
Jednak w styczniu 2026 roku w życiu Gáborki pojawiła się choroba, która zmieniła wszystko.
Zdiagnozowano u niej niezwykle rzadki i agresywny nowotwór złośliwy: angiosarcomę. Guz znajduje się w klatce piersiowej i sercu, obejmując prawy przedsionek serca, dlatego jego leczenie jest szczególnie trudne, złożone i ryzykowne.
Od tamtej pory codzienność Gáborki wypełniają badania, chemioterapia, leczenie szpitalne, USG serca, badania MRI, pobrania krwi i trudne decyzje medyczne.
Chociaż powinna być jeszcze dzieckiem, przechodzi przez takie próby, które trudno byłoby znieść nawet dorosłemu.
Czym jest angiosarcoma?
Angiosarcoma to niezwykle rzadki rodzaj nowotworu złośliwego. Powstaje z komórek wyściełających wewnętrzną ścianę naczyń krwionośnych, dlatego nazywany jest również nowotworem naczyniowym. Ponieważ naczynia krwionośne znajdują się w całym ciele, angiosarcoma może rozwinąć się praktycznie wszędzie: w skórze, tkankach miękkich, narządach wewnętrznych, a bardzo rzadko nawet w sercu.
Choroba ta należy do grupy mięsaków. Mięsaki nie należą do najbardziej znanych rodzajów nowotworów: nie są takie jak na przykład rak płuc, piersi czy jelita grubego. Mięsaki mogą powstawać z tkanki łącznej i podporowej organizmu, mięśni, tkanki tłuszczowej, naczyń krwionośnych lub innych tkanek miękkich.
Angiosarcoma jest szczególnie trudną chorobą, ponieważ występuje rzadko, ma agresywny przebieg i często trudno ją wcześnie rozpoznać. Jego leczenie zazwyczaj wymaga współpracy wielu specjalistów: onkolodzy dziecięcy, kardiolodzy, kardiochirurdzy, radiolodzy, radioterapeuci i inni specjaliści wspólnie poszukują najlepszego rozwiązania.
W wieku dziecięcym angiosarcoma występuje niezwykle rzadko, nawet w porównaniu z przypadkami u dorosłych. Z tego powodu doświadczenie jest niewielkie, brakuje porównywalnych przypadków, a często nie ma jednej, jednoznacznej dla wszystkich ścieżki leczenia. Każdą decyzję należy podejmować na podstawie stanu danego dziecka, lokalizacji guza, jego rozległości oraz reakcji na leczenie.
W przypadku Gáborka choroba stanowi jeszcze bardziej wyjątkową i trudną sytuację, ponieważ guz znajduje się w klatce piersiowej i sercu, obejmując prawy przedsionek serca. Dlatego jej leczenie obejmuje nie tylko terapię przeciwnowotworową, ale wymaga również ciągłej oceny kardiologicznej i kardiochirurgicznej.
Nie chodzi tu po prostu o to, by usunąć nowotwór. Lekarze muszą zbadać, czy nowotwór można leczyć w taki sposób, aby serce, duże naczynia krwionośne i układ krążenia pozostały bezpieczne i sprawne. To właśnie sprawia, że sytuacja Gáborka jest szczególnie złożona i dlatego potrzebne jest wszelkie możliwe wsparcie zarówno specjalistyczne, jak i ludzkie.
Zgodnie z opisem przypadku dziecięcego angiosarcoma z 2021 roku, do tej pory w literaturze fachowej opisano mniej niż 10 przypadków u dzieci, co dobrze pokazuje, jak niezwykle rzadka jest ta sytuacja. (https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/31725539/)
Na jakim etapie jest obecnie powrót Gáborki do zdrowia? (28 czerwca 2026 r.)
Gáborka trafiła do szpitala 12 stycznia 2026 r. W kolejnych tygodniach przeszła mnóstwo badań, zabiegów i trudnych dni, aż w końcu 9 lutego mogła opuścić szpital.
Pierwsza seria chemioterapii rozpoczęła się 27 stycznia. Od tego czasu przeszła 14 cykli leczenia, w sumie 30 sesji chemioterapii. W tym czasie przeszła kilka operacji i zabiegów, wykonano jej tomografię komputerową (CT), tomografię pozytonowo-emisyjną (PET-CT), rezonans magnetyczny (MR) oraz kilka badań rezonansu magnetycznego serca. Z powodu zabiegów, pobrań krwi i badań w ostatnich miesiącach musiała znosić setki nakłuć igłą.
5 maja odbyło się pierwsze duże badanie rezonansu magnetycznego serca. Wtedy jeszcze mieliśmy nadzieję, że w drugiej połowie czerwca będziemy mieli za sobą poważną operację serca, której celem miałoby być całkowite usunięcie guza.
Niestety guz znajduje się w niezwykle trudnym miejscu: w klatce piersiowej i sercu, obejmując prawy przedsionek serca. Z tego powodu kardiochirurdzy i onkolodzy musieli rozważyć, czy można go usunąć w taki sposób, aby serce i krążenie Gáborka pozostały bezpieczne i sprawne.
Ostatecznie zdecydowano, że na tym etapie operacja nie wchodziła w grę. Lekarze nie chcieli narażać życia Gáborka, dlatego kontynuowano chemioterapię.
W czerwcu doszliśmy do kolejnego punktu zwrotnego: ponownie poddaliśmy się badaniu rezonansu magnetycznego serca. Obecnie czekamy na decyzję lekarzy, czy następnym krokiem będzie operacja, dalsza chemioterapia, terapia protonowa, czy też inne specjalistyczne leczenie.
To, co daje nam nadzieję: Gáborka jak dotąd dobrze reagowała na leczenie. Guz znacznie się zmniejszył, a ona przez cały ten czas znosi ten trudny okres z niesamowitą siłą, cierpliwością i odwagą.
Droga jest jednak jeszcze długa, a każdy kolejny krok zależy od bardzo poważnych decyzji medycznych.
Rozmiar guza i jego zmiany
Nowotwór Gáborka już w momencie diagnozy miał duży zasięg. Ponieważ znajduje się w klatce piersiowej i sercu, obejmując prawy przedsionek serca, dokładne określenie jego rozmiarów jest szczególnie trudne. Różne badania – tomografia komputerowa (CT), tomografia emisyjna po znakowaniu izotopowym (PET-CT), rezonans magnetyczny (MR) oraz rezonans magnetyczny serca – przedstawiają guz w różny sposób, dlatego też wymiarów nie zawsze da się porównać z dokładnością do milimetra.
Na podstawie badań wyraźnie widać jednak, że guz był początkowo duży, a następnie znacznie się zmniejszył w wyniku leczenia.
- 13 stycznia 2026 r. – tomografia komputerowa: 85 × 66 × 65 mm
- 4 lutego 2026 r. – PET-CT: 80 × 80 × 90 mm
- 23 marca 2026 r. – MR: 90 × 56 × 67 mm
- 5 maja 2026 r. – rezonans magnetyczny serca: 44 × 35 × 52 mm, objętość ok. 54 ml
Ten spadek dał ogromną nadzieję, ponieważ wskazywał, że nowotwór Gáborka dobrze reaguje na chemioterapię.
Trudność polega jednak na tym, że pozostała część guza nadal znajduje się w niezwykle wrażliwym miejscu: w okolicy prawego przedsionka serca, w pobliżu dużych naczyń krwionośnych. Dlatego liczy się nie tylko wielkość guza, ale także to, gdzie dokładnie się znajduje, w jakim stopniu narusza ścianę serca i żyły o kluczowym znaczeniu, a także czy można go bezpiecznie usunąć.
Pierwsze 29 dni Gáborki w szpitalu
12 stycznia 2026 r., w poniedziałek rano, udaliśmy się do szpitala Bethesda na wcześniej umówione pobranie krwi. Wtedy jeszcze sądziliśmy, że być może przyczyną tego, że Gáborka była czasami bardziej zmęczona, przygnębiona i blada, może być niedobór witamin, anemia lub jakaś inna, prostsza przyczyna.
Jednak zaraz po pobraniu krwi skierowano nas na badanie USG jamy brzusznej. Tam stwierdzono obecność płynu wokół płuc i pojawiło się podejrzenie zapalenia płuc. Na USG widoczna była jednak również zmiana przypominająca guz, dlatego skierowano nas na badanie USG serca.
Na początku badania USG serca lekarze nawet nie do końca rozumieli, dlaczego trafiliśmy tam z podejrzeniem zapalenia płuc. Potem, po kilku minutach, zapadła cisza. Przywieziono wózek inwalidzki i powiedziano nam: od tej chwili nie ma już chodzenia. W okolicy serca wykryto rozległą zmianę.
W południe byliśmy już w Klinice Dziecięcej im. Semmelweisa przy ulicy Tűzoltó, na oddziale onkologicznym, gdzie natychmiast zajęli się Gáborem. Tego dnia przeprowadzono mnóstwo badań: USG, prześwietlenia, pobrania krwi. Już po południu wiedzieliśmy, że sytuacja jest poważna, ale nikt nie był jeszcze w stanie postawić dokładnej diagnozy. W tym celu potrzebna była próbka tkankowa.
13 stycznia karetka przewiozła nas do Kliniki Kardiologicznej GOKVI na badanie tomografii komputerowej. Następnie wyznaczono termin pierwszego pobrania próbki na 14 stycznia. Przygotowano nas na najgorsze, ponieważ nie można było dokładnie przewidzieć, co może się wydarzyć podczas zabiegu.
14 stycznia pobrania próbki nie przeprowadzono już w klinice dziecięcej, lecz w Centrum Kardiologii Dziecięcej GOKVI, gdzie w gotowości czekała maszyna sercowo-płucna oraz zespół kardiochirurgów. Sam zabieg przeprowadził ordynator oddziału chirurgii onkologicznej Kliniki Dziecięcej przy ulicy Tűzoltó.
Na szczęście operacja przebiegła pomyślnie. Nie wystąpiło żadne nieoczekiwane krwawienie, a Gáborka dobrze zniosła znieczulenie. Jednak z powodu nagromadzonego w płucach płynu konieczne było wprowadzenie rurki drenażowej do prawej strony klatki piersiowej, przez którą maszyna nieustannie odprowadzała płyn. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, jak długo ta rurka będzie potrzebna.
Podczas zabiegu założono jej również cewnik centralny w szyję. Poziom natlenienia krwi pogorszył się, dlatego po operacji potrzebowała ciągłego wspomagania oddychania. Nawet przy wspomaganiu oddychania udało jej się utrzymać poziom natlenienia jedynie na poziomie około 92. Następnie z oddziału intensywnej terapii GOKVI zostaliśmy przeniesieni na oddział intensywnej terapii Kliniki Dziecięcej im. Semmelweisa.
16 stycznia, kilka dni później, wróciliśmy na oddział onkologiczny, gdzie przydzielono nam oddzielną salę. Nie przypuszczaliśmy wtedy, że to miejsce stanie się naszym domem na prawie miesiąc. Gáborka po operacji zaczęła powoli wracać do sił: już siedziała, chodziła, jadła, piła i bawiła się. Próbowaliśmy ją przede wszystkim zająć klockami LEGO, aby choć trochę odwrócić jej uwagę od pobytu w szpitalu.
W międzyczasie zaczęło się oczekiwanie na wynik badania histopatologicznego. Nadal nie wiedzieliśmy dokładnie, z jaką chorobą mamy do czynienia. Mieliśmy nadzieję, że chodzi o nowotwór łagodny.
W kolejnych dniach prawie codziennie odbywały się jakieś badania. 20 stycznia po prześwietleniu dowiedzieliśmy się, że po prawej stronie, gdzie znajdowała się rurka drenażowa, płynu jest już bardzo mało, ale po lewej stronie również zaobserwowano niewielką ilość płynu.
21 stycznia otrzymaliśmy informację, że wynik badania histopatologicznego nie dał jednoznacznej odpowiedzi: próbka była niewystarczająca. W międzyczasie na badaniu ultrasonograficznym stwierdzono również, że guz powiększył się o około 1 centymetr. Konieczne było pobranie kolejnej próbki, tym razem w ramach bardziej rozległego zabiegu. Klatkę piersiową otwarto po prawej stronie, aby nacięcie znajdowało się jak najdalej od serca.
22 stycznia przeprowadzono drugą operację. Trwający 2,5 godziny zabieg zakończył się sukcesem. W trakcie operacji z powodu zakrzepu konieczne było usunięcie centralnego cewnika szyjnego, a pacjent otrzymał nowy cewnik centralny wprowadzony przez prawą rękę. Zmodyfikowano również wspomaganie oddychania, przechodząc w tym momencie na wspomaganie oddychania metodą HFNC.
23 stycznia poinformowano nas, że ten wynik jest znacznie lepszy niż poprzedni. Zaobserwowano już oznaki wskazujące na nowotwór wywodzący się ze ściany naczynia.
24 stycznia mogliśmy opuścić oddział intensywnej terapii i wróciliśmy na oddział onkologiczny.
27 stycznia okazało się, że w lewej klatce piersiowej również zgromadził się płyn, dlatego jeszcze tego samego dnia konieczne było założenie drenu również po lewej stronie. Od tego momentu płyn z klatki piersiowej był odprowadzany przez rurki drenażowe po obu stronach, podłączone do tego samego urządzenia.
Kiedy czekaliśmy na oddziale intensywnej terapii podczas zabiegu, nadeszły wyniki badania histopatologicznego: angiosarcoma.
Gdy zaczęliśmy szukać informacji na temat tej choroby, poczuliśmy, jakby reszta naszego świata również się zawaliła. Potem nastąpiła rozmowa z lekarzami, podczas której musieliśmy już rozmawiać nie tylko o guzie, ale o niezwykle rzadkiej i agresywnej chorobie nowotworowej.
Jeszcze tego samego dnia rozpoczęto pierwszą chemioterapię Gáborki. Pierwszy cykl składał się z trzech rodzajów chemioterapii, a w ciągu 72 godzin otrzymała łącznie 5 dawek chemioterapii.
W idealnym przypadku chemioterapię podaje się przez port, ale ze względu na stan Gáborki lekarze nie chcieli poddawać jej kolejnej operacji, dlatego leczenie rozpoczęto przez już istniejący cewnik centralny.
W miarę upływu dni Gáborka stopniowo nabierała sił. Coraz lepiej jadła, piła, bawiła się i spacerowała. Do 2 lutego poprawiło się również jej oddychanie, dzięki czemu można było zmniejszyć wspomaganie oddychania.
3 lutego przeszliśmy pierwsze poważniejsze badanie obrazowe, PET-CT. Kilka dni później dowiedzieliśmy się, że badanie nie wykazało widocznych przerzutów. Była to dla nas ogromna ulga.
5 lutego Gáborka mogła zostać odłączona od respiratora. Częstość oddechów i poziom tlenu we krwi znacznie się poprawiły, a saturacja utrzymywała się na poziomie 95–100.
6 lutego usunięto obie rurki drenażowe z klatki piersiowej. Był to ogromny kamień milowy, ponieważ w końcu nie był już przywiązany do aparatury.
7 lutego po raz pierwszy mogliśmy wyjść z nią na własnych nogach poza szpital. Co prawda tylko na kilka godzin, ale od 12 stycznia była to jedna z największych radości. Wtedy po raz pierwszy poczuliśmy, że może znów uda nam się odetchnąć.
Jednak8 lutego nastąpiła kolejna przerażająca sytuacja. W godzinach porannych, podczas snu, tętno Gáborka wzrosło do 170–190 i przez długi czas nie chciało spaść. On sam nic z tego nie czuł, chciał tylko spać, podczas gdy monitor obok niego migał na czerwono. Ten stan trwał około trzech godzin, po czym tętno samoistnie powróciło do wartości około 100.
Po wykonaniu 24-godzinnego EKG przepisano mu leki w celu ustabilizowania tętna.
9 lutego w końcu wypisano nas ze szpitala. Co prawda tylko na krótko, ponieważ od tego momentu czekały nas ciągłe kontrole, badania, a także niemal co tydzień 24- lub 72-godzinne cykle chemioterapii.
Jednak tego dnia, po raz pierwszy od 12 stycznia, mogliśmy opuścić szpital.
W jaki sposób darowizny pomagają Gáborce?
Darowizny przeznaczamy na pokrycie kosztów związanych z leczeniem i opieką nad Gáborką, na podróże związane z zabiegami i badaniami, rehabilitację, leki, na złagodzenie codziennych obciążeń rodziny, a także na to, by Gáborka mogła doświadczać jak najwięcej radosnych chwil i dziecięcych przygód pomimo trudnych zabiegów.
Aktualizacja: Zbiórka ruszyła i już w pierwszych godzinach otrzymaliśmy kilka darowizn. Serdecznie dziękujemy za każdą darowiznę, udostępnienie i słowa otuchy. Każda pomoc daje Gáborce i naszej rodzinie ogromną siłę na tej długiej drodze.
Jeśli chcesz przekazać darowiznę za pośrednictwem tej strony, zwróć na to uwagę! System działa w ten sposób, że do kwoty przeznaczonej na darowiznę domyślnie dodaje 20%, które przekazuje na rzecz serwisu 4fund i pobiera tę kwotę z Twojego konta. Możesz jednak zmienić tę wartość za pomocą suwaka na dowolną kwotę, nawet na 0. Koniecznie sprawdź to podczas procesu przekazywania darowizny!