id: jdhfr3

Nadzieja i druga szansa

Nadzieja i druga szansa

 
Michal Hrabák

CZ

Oryginalny Angielski tekst przetłumaczony na Polski

Pokaż oryginalny angielski tekst

Oryginalny Angielski tekst przetłumaczony na Polski

Pokaż oryginalny angielski tekst

Aktualności10

  • Dziękuję za darowizny i pomoc. Bardzo to doceniam.


    Aby napisać tutaj jakąś aktualizację, obecnie staram się powoli chodzić i funkcjonować, aby nikt nie musiał mi tak bardzo pomagać. Po prostu tak, jak tylko się da... :-))

    0Komentarzy
     
    2500 znaków

    Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.

Opis zrzutki

Witam, nazywam się Michal i mam 35 lat. 


Prowadziłem w miarę normalne życie, dopóki trzy lata temu nie pojawiły się problemy zdrowotne, których prawdziwej przyczyny nie dało się ustalić. 


Stopniowo wykluczyły mnie one z normalnego życia, straciłem pracę i prawie wszystko, co do tej pory miałem, i znalazłem się na dnie.

Rozpocząłem długą walkę z systemem opieki zdrowotnej, aby mieć szansę na dalsze życie. 


Nie miałem pojęcia, że ta niezauważona „banał” wywróci moje życie do góry nogami i czekają mnie trzy operacje, o które będę walczył z całej siły, jaką w sobie znalazłem.


Problemy nasilały się najbardziej, gdy podnosiłem ciężkie rzeczy. Chodziłem od jednego lekarza do drugiego, a wszystkie badania, często tylko wzrokowe, kończyły się wnioskiem, że jestem zdrowy i że muszę pokonać te problemy, że to minie, że jestem młody.

Tak to ciągnęło się przez kilka miesięcy, aż minął cały rok, a mnie ogarniała rozpacz i cieszyłem się z każdej chwili, kiedy mogłem leżeć, wtedy czułem się lepiej. Raz w górę, raz w dół. Tak długo, jak to było możliwe.

Stopniowo zaczęło mi się robić niedobrze po prawie każdym posiłku, nie mogłem normalnie dojść do toalety, a wszystko to zwieńczały zimne kończyny – często marzłem nawet w ciepłe i słoneczne dni. Ponadto stopniowo niezdrowo chudłem i przesypiałem całe dnie.


Sytuacja ta osiągnęła punkt kulminacyjny, gdy doszło do infekcji jelitowej, na którą musiałem zacząć brać leki przeciwrobacze. Po tygodniach udało mi się jej pozbyć i myślałem, że wygrałem, że w końcu poczuję się dobrze. Ale czułem, że w ciele wciąż coś jest nie tak, skupiłem się na podbrzuszu, gdzie po dotknięciu ciągle dziwnie bulgotało, a ból skupiał się w jednym miejscu.


Tydzień mijał za tygodniem, jeden lekarz zmieniał się na drugiego, a mnie nie przyszło do głowy nic innego, jak tylko, pomimo szyderczych uwag, poprosić przynajmniej o badanie USG, żeby ktoś zajrzał do środka ciała, bo do tej pory nikt mnie jeszcze na to nie wysłał.

Wtedy sytuacja się zmieniła, lekarz poinformował mnie, że mam w pachwinie przepuklinę o średnicy kilku centymetrów. Wierzyłem, że to właśnie to i że wszystko będzie dobrze. Pomimo obaw, że będę musiał poddać się operacji, w końcu udało mi się znaleźć chirurga, który wyleczył moją przepuklinę. 


Ponieważ przepuklina była u mnie od dawna, rekonwalescencja była bardzo bolesna, zwłaszcza stopniowe przywracanie krążenia w ciele, ale wytrzymałem i czułem się coraz lepiej.

Niestety, nie było to wcale w 100%... i po kilku miesiącach okazało się, że mam przepuklinę również po drugiej stronie pachwiny i będę musiał ponownie poddać się operacji, inaczej nie będę mógł się ruszać. 


Znów pojawiła się nadzieja, że to już na pewno to. 

Tak się nie stało. Operujący mnie lekarz zbyt wcześnie zalecił mi pełny wysiłek fizyczny, co później okazało się bardzo złym pomysłem.  

Kilka tygodni po operacji znów zacząłem odwiedzać lekarza, bo wracały problemy, które miałem przed operacją, ale zapewniano mnie, że mój problem jest tylko w głowie i muszę to przezwyciężyć, a wszystko się poprawi.

Przezwyciężałem to przez kilka miesięcy, aż ponownie znalazłem się w sytuacji, w której nie mogłem dojść do toalety i dręczyły mnie potworne bóle, a zamiast podjąć pracę, skończyłem na pogotowiu i bezskutecznie domagałem się kolejnego badania USG.

Sprawy zaczęły się ruszać dopiero na początku jesieni tego roku, kiedy udało mi się dostać na badanie USG, gdzie stwierdzono, że siatka przeznaczona do naprawy przepukliny i wzmocnienia ściany brzucha nie trzyma się, część jest zsuwana, a pod nią znajduje się guzek, który uciska na jelito.

Z tym wróciłem do lekarza, który operował mi obie strony pachwiny i wierzyłem, że naprawi problem i w końcu poczuję się dobrze. Czekała mnie jednak zimna kąpiel i całkowita odmowa oraz zarzut, że zmyślam, mimo że trzymałem w ręku jasny wynik USG, który wskazywał, co jest nie tak. Powiedziano mi, że to nic nie znaczy i nie jest to problem.

Pomoc znalazłem dopiero po dłuższym czasie w Libercu, w poradni przepuklinowej, gdzie zaproponowano mi rozwiązanie sytuacji, które ponadto było szybkie i mogłem się cieszyć, że w końcu będę miał spokój.


Dzisiaj, 9 grudnia 2024 r., minęło już prawie 14 dni od operacji i rewizji obu pachwin oraz naprawienia wcześniejszych niepowodzeń lekarza, który operował mnie wcześniej… a mój stan się poprawia, a do tego będę miał w przyszłości kontrole i ewentualnie szybką interwencję chirurgiczną, żeby cała ta sytuacja się nie powtórzyła i nie ciągnęła się przez lata…


Chciałbym mieć wystarczająco dużo czasu, aby wszystko mogło się zagoić i nie spieszyć się z powrotem do pracy. Aby to wszystko się nie powtórzyło, bardzo mnie to wyczerpało i w wielu aspektach wyczerpało również moje otoczenie i przyjaciół.

Bardzo chciałbym znów funkcjonować jak mężczyzna i przywrócić ludziom wokół mnie choć odrobinę radości, po prostu przez to, że dam sobie radę, uporałem się z tym wszystkim i znów będę żył swoim życiem.


Dziękuję Państwu za przeczytanie i możliwość podzielenia się przynajmniej tymi trudnościami.


Życząc Państwu zdrowia,


Michal

Lokalizacja

Komentarze 2

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez