id: 6vpnx2

Świętuj urodziny Georgiany, przekazując darowiznę na rzecz ATR!

Świętuj urodziny Georgiany, przekazując darowiznę na rzecz ATR!

Oryginalny Rumuński tekst przetłumaczony na Polski

Pokaż oryginalny rumuński tekst

Oryginalny Rumuński tekst przetłumaczony na Polski

Pokaż oryginalny rumuński tekst

Opis zrzutki

„Moja historia nie dotyczy już straty. Dotyczy przetrwania. Wiary. Odrodzenia”.

 

W 2023 roku na spotkaniu Stowarzyszenia Osób po Przeszczepach w Rumunii (ATR) pojawiła się młoda kobieta , która wyglądała, jakby dopiero co wyszła z okresu dojrzewania, o promiennej twarzy, z ciepłym uśmiechem dla każdego, ale przede wszystkim z łagodną dyskrecją, która sprawiała, że zwracała na siebie uwagę, nie szukając przy tym niczyjej uwagi. Powoli wtopiła się w społeczność, zawsze szukając sposobu, by pomóc. Niedawno postanowiła poświęcić swoje urodziny, by wesprzeć działania stowarzyszenia.

 

Nazywa się Georgiana, a historia kryjąca się za jej uśmiechem... nie jest łatwa do zniesienia: radość z bycia mamą została zniweczona przez nieoczekiwaną utratę ciąży. „W wieku 31 lat moje życie pękło na pół. W maju poroniłam – to była upragniona ciąża, która zatrzymała się w 28. tygodniu. To był ból trudny do opisania, pustka, której nie da się wypełnić, tylko nosić dalej” – opowiada Georgiana.

 

Zaraz po utracie ciąży nadeszła wiadomość, że jej życie jest w bezpośrednim niebezpieczeństwie: jej nerki były uszkodzone i z każdym dniem coraz bardziej traciły swoją funkcję. Trafiła do szpitala w Bukareszcie, przeszła leczenie, doświadczyła skutków ubocznych... i nie było żadnych oznak, że oczekiwany rezultat się pojawi. Wręcz przeciwnie, niewydolność nerek postępowała szybko, a sytuację skomplikowała martwica biodra, które trzeba było protezować... A wszystko to w kontekście emocjonalnym, w którym wyrzuty sumienia, że utrata nienarodzonego dziecka była jej winą, że gdzieś popełniła błąd, były obecne i wraz z innymi myślami dręczyły jej duszę. Nerki pogarszały się z każdym dniem i została wpisana na listę oczekujących na przeszczep.

 

„Wiedziałam, że czas nie ma już cierpliwości. A jednak zaledwie dwa tygodnie po tym, jak lekarze zdecydowali się przygotować mnie do dializ, zadzwonił telefon i tak, 8 grudnia 2019 roku, moje życie znów się zmieniło. Dostałam szansę na nowe życie – bez ani jednego dnia dializ. Doskonale pamiętam moment, w którym odłożyłam słuchawkę po rozmowie z panią doktor. Czułam całym sobą, że ta nerka jest dla mnie. Że została mi powierzona, że od teraz należy do mnie i że moim obowiązkiem jest dbać o nią dalej”.

 

I tak właśnie było: ta nerka była dla niej idealna! Przyjęła ją z miłością i zaczęła chronić ją całym swoim jestestwem i siłą. Ale życie miało jeszcze jedną bolesną niespodziankę:„W 2023 roku znalazłam się w kolejnym trudnym momencie: rozwodzie. Wyszłam z relacji, w której doświadczałam przemocy, zarówno fizycznej, jak i werbalnej. Popadłam w głęboką depresję, która zaprowadziła mnie w mroczne zakamarki mojego umysłu. Były chwile, kiedy moje myśli stawały się niebezpieczne”.

 

Ale miała zobowiązanie wobec osoby, która podarowała jej życie, tę sprawną nerkę, i nie mogła zrezygnować z walki. Poddała się psychoterapii, podczas której„nauczyłam się, krok po kroku, odbudowywać siebie. Odnajdywać siebie. Wybierać siebie”.

 

A ponieważ zazwyczaj dawca w stanie śmierci mózgowej oddaje dwie nerki, wraz z nerką sprawną Georgiana otrzymała również „brata nerki”, i postanowili nie rozdzielać nerek, ale w miarę możliwości zbliżać je do siebie, dzięki czemu zrodziła się między nimi niezwykła więź. A ponieważ „brat nerkowy” już jakiś czas temu odkrył ATR i od razu poczuł się częścią społeczności, w 2023 roku przekonał również Georgianę do udziału w zajęciach, po których ona również wróciła.„W ATR spotkałam niezwykłych ludzi. Ludzi, których historie są być może trudniejsze niż moja, ale którzy promieniują światłem i mają niesamowitą siłę w oczach. Ludzi, którzy pomimo wszystkich problemów wybierają optymizm. Którzy wierzą, tak jak ja, że życie może znów się uśmiechnąć. Wiara w Boga podtrzymywała mnie na duchu i dała mi siłę, by iść dalej, a ludzie, których spotkałam, utwierdzają mnie w przekonaniu, że nie jestem sama, lecz częścią społeczności, w której ludzie wspierają się nawzajem”.

 

ATR to wzajemne wsparcie, słuchanie się nawzajem, dodawanie sobie otuchy, cieszenie się i smucenie się razem, a Georgiana ujmuje to w słowa, wyznając:„Teraz prowadzę piękne życie. Mam przy sobie starych i nowych przyjaciół, ludzi, którzy mnie wspierają, rozumieją i cenią. Nauczyłam się, że ból nie znika, ale się zmienia. Staje się siłą. Staje się lekcją. Staje się historią. A moja historia nie jest już o stracie. Jest o przetrwaniu. O wierze. O odrodzeniu”.

 

Dziękujemy Georgianie za podzielenie się swoimi przemyśleniami i uczuciami oraz za to, że zdecydowałaś się dołączyć do społeczności ATR! 

Komentarze

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez