id: w2a347

Pomóż rodzinie

Pomóż rodzinie

Oryginalny Angielski tekst przetłumaczony na Polski

Pokaż oryginalny angielski tekst

Oryginalny Angielski tekst przetłumaczony na Polski

Pokaż oryginalny angielski tekst

Opis zrzutki



Witam wszystkich, nazywam się Alexandru, pochodzę z Rumunii, mam 27 lat i przechodzę przez bardzo trudny okres w moim życiu. Moja dziewczyna jest w szóstym miesiącu ciąży – za kilka miesięcy będę miał synka i potrzebuję waszej pomocy.

W październiku zeszłego roku wyjechałem do pracy w Niemczech, bo tutaj bardzo się nam ciężko żyło i postanowiłem wyjechać, żeby zaoszczędzić trochę pieniędzy, żebyśmy mogli stanąć na nogi i, jeśli wszystko pójdzie dobrze, zapewnić sobie przyszłość. Niestety nie było to tak proste, jak myślałem. Znalazłem pracę w magazynie etykiet odzieżowych. Nie znałem niemieckiego, ale tam nie było to wymagane. Zadzwoniłem, porozmawiałem i wydawało się, że wszystko jest w porządku. Osoba, z którą rozmawiałem, była miła i rozsądna. Omówiliśmy wszystko i wydawało mi się, że wszystko jest w porządku. Zapłacił też za mój transport, a także zaoferował mi 50 euro tygodniowo na jedzenie, potrącane z mojej pierwszej wypłaty. Nie miałem tyle pieniędzy, żeby sobie poradzić, więc byłem bardzo szczęśliwy. Przyjechałem tam w poniedziałek rano, zakwaterowali mnie w miejscu, gdzie byli koledzy z Rumunii, było idealnie, miałem z kim pogadać, byli spokojni, rozsądni i pełni szacunku. Osoba, z którą rozmawiałem, zadzwoniła do mnie następnego ranka, musiałem zacząć pracę, pierwszy tydzień był całkiem niezły, przyzwyczaiłem się do pracy, szło mi dobrze, byli ze mnie zadowoleni, zaproponowali mi nawet 50 euro na jedzenie. Po dwóch tygodniach szefowie zaczęli źle mnie traktować, utrudniali mi pracę, krzyczeli, nie zaproponowali mi nawet pieniędzy, w końcu zostałem bez grosza, miałem szczęście, że koledzy, z którymi mieszkałem w mieszkaniu, zapraszali mnie do wspólnego posiłku i widzieli, że źle mnie traktują, W pracy robiłem wszystko, co możliwe, żeby być zadowolonym, ale na próżno, tak było przez miesiąc, aż postanowili mnie wyrzucić i nie zapłacić za transport, zostałem na ulicy bez grosza, Nie wiedziałem, co robić, nie miałem pieniędzy, nie miałem jedzenia, nic, próbowałem znaleźć inne miejsce, ale na próżno. Nie znałem nawet niemieckiego na tyle, by sobie poradzić, a niemieckie władze w niczym mi nie pomogły. Po dwóch dniach spędzonych na ulicy, bardzo zmęczony, bo nie spałem ani nie jadłem, postanowiłem spróbować wrócić do mojego kraju pociągiem. To były najgorsze dni w moim życiu. Wyjechałem z Frankfurtu, na każdej stacji wysiadałem, nikt mnie nie rozumiał. Tłumaczyłem przez telefon i wyjaśniałem, co mi się przydarzyło, ale nikogo to nie interesowało. Dostałem dwa mandaty do Monachium, inni mi nie wystawili, miałem szczęście. W Monachium znalazłem pociąg do Austrii, w Salzburgu pojawiła się policja graniczna i zrobili mi to samo – wszystkie mandaty i wyrzucili mnie z pociągu. Tak wyglądała moja sytuacja, aż dotarłem do domu. Dostałem co najmniej 8 lub 9 mandatów, nie pamiętam ich wszystkich. Spędziłem 4 dni w drodze. Po pewnym czasie mandaty zaczęły przychodzić do mnie do domu, były to sprawy karne, złożyli na mnie pozew. Proszę, pomóżcie mi je spłacić, na ile to możliwe, zebrać pieniądze, to są duże kwoty, na które mnie nie stać, nasza rodzina nie może nam w niczym pomóc, ledwo sobie radzą, próbowałem znaleźć rozwiązanie, aby zapłacić, ale bezskutecznie, moja dziewczyna jest w ciąży, nie pracuje od 2 miesięcy, to wszystko, co mam, i nie mam rozwiązania, uznałem to za pomocne i postanowiłem zwrócić się do Państwa, wartość mandatów wynosi około 6 000 euro, nie mam skąd ich zapłacić, a jeśli ich nie zapłacę, przyjdą i wsadzą mnie do więzienia, nie mogę zostawić mojego dziecka i żony samych. Apeluję o Państwa łaskę. Dziękuję.

Komentarze

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez