Mała pomoc w budowie domu dla nas i dla innych
Mała pomoc w budowie domu dla nas i dla innych
Oryginalny Włoski tekst przetłumaczony na Polski
Oryginalny Włoski tekst przetłumaczony na Polski
Opis zrzutki
Nie jest łatwo poprosić o pomoc.
Długo się nad tym zastanawialiśmy, z mieszaniną skromności, nadziei i odrobiny strachu.
Ja i mój partner od zawsze dzielimy proste marzenie, które jednak dla nas jest ogromne:
posiadanie małego domku w górach, miejsca, które w końcu moglibyśmy nazwać „domem”, gdzie moglibyśmy zbudować stabilność, ciszę i przyszłość.
Wyobrażamy sobie skromne miejsce, może mały domek, otoczony naturą.
Nie tylko jako przestrzeń dla nas, ale jako miejsce, które z czasem będzie mogło gościć również innych.
Marzeniem w marzeniu, które być może pewnego dnia się spełni, jest danie drugiej szansy niektórym zwierzętom uratowanym z trudnych sytuacji: osiołkom, koźlętom, kilku koniom lub kucykom, zwierzętom często zapomnianym, ale zdolnym do głębokiej i czułej więzi.
Szczególnie osiołki, ze względu na swój cierpliwy i wrażliwy charakter, zajmują szczególne miejsce w naszej wyobraźni.
Nie chodzi o to, aby stworzyć coś wielkiego lub zorganizowanego, ale miejsce opieki i szacunku, które z czasem może stać się również przestrzenią spotkań:
krótkie sesje terapii z udziałem zwierząt, proste zajęcia z dziećmi lub osobami wymagającymi szczególnej troski, okazje do autentycznego kontaktu z naturą i zwierzętami.
Wiemy, że wszystko to wymaga czasu, zasobów i małych kroków.
Ale każdy projekt, zanim stanie się rzeczywistością, rodzi się w jakimś miejscu.
A dzisiaj tego miejsca dla nas jeszcze nie ma.
Jak wiele młodych par we Włoszech, pracujemy, poświęcamy się, rezygnujemy z wielu rzeczy.
Jednak pomimo ciągłego zaangażowania, odłożenie znacznej kwoty staje się coraz trudniejsze: koszty życia rosną, umowy są niepewne, banki zamykają drzwi, które wydawały się realną możliwością tylko na papierze.
Próbowaliśmy wielokrotnie, zbieraliśmy informacje, wierzyliśmy w to... ale spotykaliśmy się z odmową.
Widzieć, jak to marzenie się oddala, było bolesne.
Nie chodzi bowiem o brak woli, ale o brak środków.
Nie mamy za sobą wielkiego wsparcia rodziny ani sieci bezpieczeństwa.
Mamy tylko siebie, naszą determinację i upartą chęć, by się nie poddawać.
I właśnie dlatego tu jesteśmy.
Nie prosimy nikogo o rozwiązanie naszych życiowych problemów.
Prosimy o mały gest, nawet symboliczny, który pomoże nam zrobić kolejny krok w kierunku tego, co dla nas oznacza stabilność, spokój i przyszłość.
Każdy wkład, nawet najmniejszy, to nie tylko darowizna:
to element układanki, znak zaufania, wyciągnięta ręka, która przypomina nam, że marzenia czasami można dzielić.
Jeśli zdecydujesz się nam pomóc, wiedz, że będzie to dla nas bardzo wiele znaczyło.
Naprawdę.
Dziękujemy, nawet za samo przeczytanie naszej historii. 🩵