Jedna dziewczyna. Żadnych ograniczeń. Po prostu nie pozwalam, by strach mnie pokonał!
Jedna dziewczyna. Żadnych ograniczeń. Po prostu nie pozwalam, by strach mnie pokonał!
Oryginalny Angielski tekst przetłumaczony na Polski
Oryginalny Angielski tekst przetłumaczony na Polski
Opis zrzutki
Kilka tygodni temu Liv i ja podjęliśmy decyzję, która przeraziła nas bardziej niż cokolwiek, co robiliśmy dotychczas.
Postanowiłyśmy przestać pozwalać, by strach kierował naszym życiem.
Plan był prosty, a jednocześnie kompletnie szalony – wyjechać z Rygi na Łotwie, przejechać Europę i jakoś dostać się na belgijskie Grand Prix Formuły 1 na torze Spa-Francorchamps. Bez kupionych biletów. Bez ogromnego budżetu. Po prostu z wiarą, że jeśli działasz z wystarczającą determinacją i masz otwarte serce, wszystko jakoś się ułoży.
A potem, trzy tygodnie przed wyjazdem – Liv się wycofała.
Tak po prostu. Osoba, z którą to wszystko budowałem, planowałem i o czym marzyłem – zniknęła.
I nagle zostałam sama, stojąc przed czymś, co tworzyłam przez tygodnie, mając wszystkie logiczne powody świata, by wszystko odwołać i wrócić do normalnego życia.
Płakałam. Pogodziłam się z tym. Wyciągałam karty tarota. Wpatrywałam się w sufit.
A potem zdecydowałam – i tak jadę.
Nie dlatego, że mam wszystko przemyślane. Nie mam. Nie dlatego, że jestem nieustraszona. Nie jestem. Właściwie to jestem dość przerażona. Nigdy wcześniej nie robiłam czegoś takiego. Nigdy wcześniej nie tworzyłam treści. Jestem introwertyczką, a sama myśl o podchodzeniu do nieznajomych w obcych miastach i proszeniu o pomoc przyprawia mnie o mdłości.
Ale chcę się czegoś dowiedzieć. Chcę wiedzieć, co się naprawdę dzieje, kiedy robisz dokładnie to, czego strach ci zabrania.
Zauważyłam bowiem coś takiego. Za każdym razem, gdy dzieliłam się tym pomysłem, reakcja była taka sama – „Bardzo chciałbym zrobić coś takiego, ale nigdy bym nie mógł. Za bardzo się boję”. I rozumiem to. Czuję to samo. Strach jest prawdziwy, jest głośny i znajduje każdy możliwy powód, dla którego to zły pomysł.
Ale zauważyłam też coś innego. Za każdym razem, gdy prawie się poddawałam – pojawiało się coś. Nieznajomy w Belgii zaoferował mi miejsce na kempingu przy torze wyścigowym. Ludzie, których nigdy nie spotkałam, przekazali pieniądze na pomysł, który znaleźli w internecie. Otworzyły się drzwi, do których jeszcze nie zapukałam.
Wszechświat wciąż mówi mi: „idź”. Więc idę.
Nie jestem profesjonalną twórczynią treści. Nie jestem influencerką z pakietem medialnym, lampą pierścieniową i gotowym planem. Jestem kobietą z Rygi, która pracuje w centrum wellness, własnoręcznie tworzy biżuterię i praktykuje Reiki. Wierzę w zaufanie do procesu. Wierzę w siłę otwartego umysłu. Wierzę, że determinacja pozwala dotrzeć dalej, niż większość ludzi sądzi.
Ta podróż jest tego dowodem. Na żywo. W czasie rzeczywistym. Dla wszystkich, którzy to oglądają i mają swoją własną wersję tego strachu – coś, czego jeszcze nie zrobili, bo wydaje się to zbyt wielkim wyzwaniem, zbyt niepewne lub zbyt samotne.
Robię to również dla nich.
Na co przeznaczone są te pieniądze:
•Dojazd – autobusy, samochody, pociągi itp.
• Lot powrotny z Brukseli
•Dziewięć noclegów
•Dziewięć dni wyżywienia
• Bilet wstępu ogólnego na wyścig Formuły 1
•Rezerwa na nieprzewidziane wydatki
Co otrzymujesz w zamian:
Nie jest to produkt. Nie jest to poziom nagrody.
Po prostu świadomość, że byłeś częścią chwili, w której kobieta z Łotwy stanęła przed bramami toru Formuły 1 i przez nie przeszła. Że pomogłeś udowodnić – jej i sobie – że strach nie musi wygrać.
Śledź tę podróż na Instagramie @OneGirlNoLimits.
Każdego dnia. W każdym mieście. W każdej chwili zwątpienia i w każdej chwili, gdy wszystko się układa.
Zakończenie nie zostało jeszcze napisane. Ale zaczyna się od Ciebie.
Dziękuję, że przeczytałeś aż do tego miejsca. Dziękuję, że wierzysz w coś, zanim to się zakończy.
Aggie
Ryga, Łotwa 🇱🇻
Lai top!
♥️🙏🏽 paldies!