Pomóżcie mi ratować życie
Pomóżcie mi ratować życie
Oryginalny Czeski tekst przetłumaczony na Polski
Oryginalny Czeski tekst przetłumaczony na Polski
Opis zrzutki
Pod koniec maja na przystanku autobusowym znaleziono trzy kocięta o wadze około 200 gramów. Były tak małe, że potrzebowały karmienia z butelki, ciepła i nieustannej opieki.
Jedno z nich miało poważnie chore oko. Ropień rozprzestrzenił się aż do tęczówki i nie było pewności, czy nie straci wzroku. Mimo to walczyło. Dzięki opiece weterynaryjnej udało się uratować oko.
Myślałam, że na tym kończy się moja tegoroczna akcja ratowania kociąt.
Ale tak się nie stało.
Pod moją opiekę trafiła Oliver, mały rudy kotek znaleziony podczas największych upałów na rozgrzanym asfalcie między samochodami.
A potem pojawiły się kolejne kocięta.
Miały zaledwie kilka dni. Wciąż miały pępowiny. Trzeba było je karmić w dzień i w nocy, utrzymywać w cieple, pomagać im w wypróżnianiu się i pilnować każdego grama ich wagi.
Nagle w domu miałam 6 uratowanych kociąt, które były całkowicie zależne od ludzkiej pomocy.
Nie jestem schroniskiem ani stowarzyszeniem. Jestem zwykłą mamą, która od dawna ratuje koty z ulicy i nie potrafiła odwrócić się plecami do zwierząt, które bez pomocy nie miałyby szansy.
Sama żyję ze stwardnieniem rozsianym i mam w domu osiem własnych uratowanych kotów. Mimo to, gdy przed mną leży zwierzę, które potrzebuje pomocy, nie potrafię powiedzieć: „Nie mam pieniędzy, więc zostawię je w spokoju”.
Tym razem jednak koszty przekroczyły moje możliwości.
W ciągu jednego miesiąca zapłaciłam za opiekę weterynaryjną ponad 17 000 Kč. Gminy nie komunikują się w sprawie pomocy i udają, że to ich nie dotyczy. Kolejne wydatki to specjalne mleko dla kociąt, karma, leki, wizyty u weterynarza, podkładki, ściółka, środki dezynfekujące i inne niezbędne rzeczy.
Samo mleko zastępcze znika w niewiarygodnym tempie. Tak małe kocięta trzeba karmić co 3 godziny, zarówno w dzień, jak i w nocy.
Dlatego proszę o pomoc.
Zebrane środki przeznaczymy na opiekę weterynaryjną, badania kontrolne, leczenie i ewentualne dalsze zabiegi, mleko i karmę dla kociąt, leki, środki przeciwpasożytnicze i inne artykuły medyczne, podkładki, żwirek, środki dezynfekujące oraz sprzęt niezbędny do ich wychowania.
Jeśli pozwoli na to zebrana kwota, pieniądze przeznaczymy również na sterylizację, szczepienia i wszczepienie chipów kociętom przed przekazaniem ich do nowych domów.
Wszystkie wydatki związane z opieką weterynaryjną mogę udokumentować.
Jeśli uda się zebrać więcej pieniędzy, niż będzie potrzebne na opiekę nad tymi kociętami, pozostałe środki przeznaczymy na pomoc innym znalezionym kotom, którymi się opiekuję, lub przekażemy je w sposób przejrzysty wybranemu stowarzyszeniu lub schronisku, które pomaga porzuconym kotom.
Całą historię kociąt na bieżąco udostępniam w mediach społecznościowych. Chcę, aby każdy, kto przekaże darowiznę, mógł zobaczyć, komu pomagają jego pieniądze i jak radzą sobie kocięta.
Nie chcę ratować świata. Po prostu nie chcę pozwolić umrzeć zwierzęciu, któremu mogę pomóc.
Jeśli możecie wesprzeć zbiórkę choćby kilkudziesięcioma koronami, pomożecie opłacić kolejne karmienie, podkładkę, lek lub część kosztów leczenia weterynaryjnego.
Jeśli nie możecie przekazać darowizny, ogromną pomocą jest również udostępnienie tej zbiórki.
Dziękuję wszystkim, którzy pomogą nam kontynuować naszą działalność.
W imieniu własnym. W imieniu Olivera. W imieniu kociąt, które już dostały szansę. I w imieniu tych kolejnych, które być może będą jej potrzebowały.