Walka ojca o córkę – pomóż mi pozostać przy niej
Walka ojca o córkę – pomóż mi pozostać przy niej
Oryginalny Węgierski tekst przetłumaczony na Polski
Oryginalny Węgierski tekst przetłumaczony na Polski
Opis zrzutki
Niełatwo to opisać.
Bo nie chodzi o pieniądze. Chodzi o moją córkę.
Mam małą córeczkę, Lili. Ma dopiero dwa lata.
I za każdym razem, gdy ją widzę... to jednocześnie największa radość i najtrudniejsza chwila.
Bo wiem, że nie mogę z nią zostać.
Kiedy się żegnamy, nie rozumie, dlaczego odchodzę.
Po prostu patrzy na mnie. Czasami nawet próbuje mnie złapać.
A ja stoję tam i staram się być silny... ale w środku pękam na kawałki.
Dla ojca nie ma nic trudniejszego niż to, że nie może być przy swoim dziecku tak, jak by chciał.
Nie pragnę luksusu.
Nie łatwiejszego życia.
Tylko szansę.
Szansę na stworzenie stabilnego zaplecza.
Aby było miejsce, gdzie moja córka będzie mogła czuć się ze mną bezpiecznie.
Aby móc walczyć o te rzeczy – nawet na drodze prawnej – które są mi potrzebne, bym mogła nadal być częścią jej życia.
Bo teraz liczy się każdy dzień.
Ta zbiórka nie dotyczy mnie.
Ale o tym, żeby mała dziewczynka nie straciła swojego taty.
I o to, by ojciec się nie poddał.
Jeśli czujesz, że to ważne i chcesz pomóc, nawet niewielką kwotą...
to nie dajesz tylko pieniędzy.
Ale swój czas.
Szansę.
I więź, która być może dzięki temu przetrwa.
Dziękuję za przeczytanie.
Nie jest łatwo to napisać.
Bo tu nie chodzi o pieniądze. Chodzi o moją córkę.
Mam małą córeczkę, Lili. Ma zaledwie dwa lata.
I za każdym razem, gdy ją widzę... to zarówno największa radość, jak i najtrudniejsza chwila.
Ponieważ wiem, że nie mogę z nią zostać.
Kiedy się żegnamy, ona nie rozumie, dlaczego muszę odejść.
Po prostu patrzy na mnie. Czasami nawet wyciąga do mnie rączkę.
A ja stoję tam, próbując zachować siłę... ale w środku pękam.
Dla ojca nie ma nic trudniejszego niż to, że nie może być przy swoim dziecku tak, jak by tego chciał.
Nie proszę o luksus.
Nie proszę o łatwiejsze życie.
Tylko szansę.
Szansy na zbudowanie stabilnych fundamentów.
Miejsca, w którym moja córka będzie czuła się ze mną bezpiecznie.
By móc walczyć o to, co jest konieczne – nawet na drodze prawnej – abym mógł pozostać częścią jej życia.
Ponieważ teraz liczy się każdy dzień.
Ta kampania nie dotyczy mnie.
Chodzi o to, by mała dziewczynka nie straciła ojca.
I o tym, by ojciec się nie poddał.
Jeśli uważasz, że to ma znaczenie i chcesz pomóc — nawet niewielką kwotą...
to nie dajesz tylko pieniędzy.
Poświęcasz swój czas.
Szansę.
I więź, która dzięki temu może przetrwać.
Dziękujemy za poświęcenie czasu na przeczytanie tego tekstu.