id: rp35kj

Mam 28 lat, opiekuję się niepełnosprawnymi rodzicami i tracę radość życia

Mam 28 lat, opiekuję się niepełnosprawnymi rodzicami i tracę radość życia

 
Aleksandra Wrona

PL

Oryginalny Angielski tekst przetłumaczony na Polski

Pokaż oryginalny angielski tekst

Oryginalny Angielski tekst przetłumaczony na Polski

Pokaż oryginalny angielski tekst

Opis zrzutki

Wprowadzenie

Nigdy nie sądziłam, że w wieku 28 lat będę musiała publicznie opowiedzieć o trudnościach mojej rodziny i poprosić o pomoc finansową. Przez lata starałam się być silna, brać wszystko na swoje barki i radzić sobie sama. Niestety, doszłam do kresu sił. Moje zdrowie się pogarsza, choroba postępuje z każdym dniem, a zarabiając minimalną pensję, nie mam absolutnie żadnej szansy na wyzdrowienie bez Państwa wsparcia.


Moja historia i sytuacja rodzinna

Moje codzienne życie wygląda zupełnie inaczej niż u większości osób w moim wieku. Żyjemy w niezwykle trudnych warunkach – oboje moi rodzice są poważnie niepełnosprawni. Dwadzieścia lat temu moja mama przeżyła straszny wypadek drogowy, a cztery lata temu mój tata miał rozległy udar mózgu. Otrzymuje on jedynie częściową rentę inwalidzką i ciągle walczymy o to, by związać koniec z końcem. Jestem jedyną osobą w rodzinie, która może pracować. Moja codzienna rzeczywistość to nieustanna walka o przetrwanie i opiekę nad moimi bliskimi.

Na domiar złego nasza rodzina jest dotknięta rzadką chorobą genetyczną, która agresywnie niszczy nasze zęby. Dotknęła ona mnie, moją mamę i moje dwie młodsze siostry.


Jak pandemia odebrała mi szansę na zdrowie

Przed pandemią, pomimo wszystkich trudności, walczyłam dzielnie i robiłam wszystko, co mogłam, aby utrzymać moje zęby w akceptowalnym stanie. Niestety, w wyniku załamania rynku pracy moje stanowisko zostało zlikwidowane. Straciłam stabilność finansową, a przy obecnej pensji nie jestem w stanie zaoszczędzić ani grosza. Brak regularnego, kosztownego leczenia spowodował, że choroba postępowała lawinowo. Dzisiaj ciągły ból, przewlekłe stany zapalne organizmu i trudności z jedzeniem wyczerpują ostatnie siły.

Ponadto moja najmłodsza siostra również pilnie potrzebuje leczenia stomatologicznego. Jako jej starsza siostra, jej zdrowie jest dla mnie absolutnym priorytetem – ale wiem, że jeśli moje własne zdrowie całkowicie się pogorszy, nie będę już w stanie nikomu pomóc.


Cel: dlaczego Turcja i dlaczego 55 000 PLN (ok. 9 000 €)?

Wycena leczenia stomatologicznego w Polsce wyniosła kwotę, która dla osoby zarabiającej minimalną pensję równie dobrze mogłaby być kosztem podróży w kosmos. Moją jedyną szansą na powrót do normalnego życia jest całkowita rekonstrukcja – usunięcie wszystkich zębów zniszczonych przez chorobę genetyczną i wszczepienie implantów stomatologicznych. Zdecydowałam się na klinikę w Turcji, ponieważ jest to jedyny sposób, aby poddać się tej skomplikowanej procedurze przy zachowaniu najwyższych standardów medycznych, ale za ułamek kosztów krajowych.

Mimo to całkowity koszt operacji, stałych protez, badań medycznych i podróży wynosi 55 000 PLN. Jest to suma, której przez wiele lat nie zobaczę na swoim koncie bankowym.


Prośba o pomoc

Ta zbiórka funduszy nie ma na celu „ładnego wyglądu”. To walka o to, bym mogła normalnie funkcjonować, pracować i mieć siłę, by nadal opiekować się moją niepełnosprawną rodziną. By żyć bez bólu, bez wstydu i bez ciągłego strachu, że przewlekłe infekcje zniszczą moje ciało.


Z głębi serca proszę o każdą darowiznę, bez względu na to, jak niewielka. Jeśli nie możesz wesprzeć mnie finansowo, proszę, udostępnij moją historię. Każde udostępnienie daje mi promyk nadziei.


Dziękuję za przeczytanie mojej historii. 🫶

Komentarze

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez