id: fy28nz

Zapobiec sytuacji, w której cztery psy nadal będą mieszkać razem w e

Zapobiec sytuacji, w której cztery psy nadal będą mieszkać razem w e

Oryginalny Hiszpański tekst przetłumaczony na Polski

Pokaż oryginalny hiszpański tekst

Oryginalny Hiszpański tekst przetłumaczony na Polski

Pokaż oryginalny hiszpański tekst

Opis zrzutki

Od 10 lat mam zaszczyt dzielić dach nad głową z czwórką futrzaków – trójką z nich jest mama wraz z synem i córką, a także większą suczką o wadze 35 kilogramów, którą pewni chłopcy zostawili mi pod opiekę na kilka dni, ale każdy dzień spędzony z nią od momentu, gdy Kira pojawiła się w moim życiu, jest dla mnie powodem do dumy, zaszczytem i przywilejem. Kira ma obecnie między dwoma a trzynastoma latami i jest psem o ogromnej cierpliwości, spokojnym, dobrze wychowanym, wyrozumiałym i zrównoważonym. Pojawiła się w życiu Niny i moim, kiedy Nina, moja suczka, była w ciąży, i nagle nasza grupa zaczęła się powiększać. Moja sytuacja, w wieku 54 lat, jest taka, że od dziesięciu lat mieszkam w miejscu, które jest już moim domem, przepraszam, naszym domem, zostało mi jeszcze wymienić imiona dzieci Niny, rasy pinscherów, a właściwie mieszanki. Mała jest śliczna, waży około trzech kilogramów, a jej starszy brat nazywa się Goldie, bardzo się kochają i są bardzo ładni, dziękuję. To im zawdzięczam, że jestem tu teraz i znajduję motywację, każdego dnia, w każdej chwili, w każdej sekundzie mojego życia, ponieważ oni są moim życiem, a ja jestem ich życiem. Urodzili się właśnie tam, skąd chcą nas wyrzucić. Mieszkam w przestronnym miejscu; z godnością, co znajduje odzwierciedlenie w dobrych stosunkach, jakie wszyscy sąsiedzi mają z nami i oczywiście my z nimi. Nasze mieszkanie, nasza siedziba, należy do funduszu spekulacyjnego, ja, jak każda relacja z rozrywkami, spotkaniami towarzyskim z ludźmi, już nawet o tym nie myślę, psy dają mi to, czego nie dają mi ludzie: lojalność, wierność, towarzystwo, czyste i proste, bez żadnych dodatków. Bez lekceważenia, bez obelg, bez popychania, bez gróźb, bez życia – dopiero 10 lat temu zaczęłam żyć dzięki moim czterem futrzakom. Nigdy nie myślałam, że w ciągu sześciu miesięcy, roku, życie może tak bardzo się zmienić i że po tych latach będę żyła teraz, gdzie nie wyrzucono nas z naszego domu, naszego życia. W końcu można powiedzieć, że jeśli chcę, to moje życie może być najbliższe szczęściu, jakiego kiedykolwiek doświadczyłam; moje futrzaki to wszystko, co znają, biegają, jest tu naprawdę jasno, to pierwsze miejsce, w którym czuję się bezpieczna i wiem, że mogę chronić moich futrzanych towarzyszy; mam 51-procentową niepełnosprawność intelektualną i emocjonalną, otrzymuję zasiłek integracyjny ze względu na wiek i dochody, społeczeństwo, banki, instytucje finansowe – dla nich już nie istnieję, zostałam wykluczona, a odrzucając mnie, wykluczają również zwierzęta, bo gdzie mamy się podziać cała piątka, skoro nie mamy pensji, a jedynie zasiłek, ani rodziny, ani przyjaciół wśród ludzi, którzy mogliby nam pomóc. I mimo że przez te lata poświęcałam się i zaoszczędziłam ponad jedną trzecią Pieniędzy, które fundusz spekulacyjny chce mi sprzedać, i po tym, jak byliśmy pierwszą rodziną, która czuła się bezpiecznie, którą dbaliśmy i rozpieszczaliśmy zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz, zarówno sąsiadów, jak i te cztery ściany, to i tak nie jestem w stanie zdobyć pieniędzy, których mi brakuje w tym ograniczonym czasie, jakim są trzy miesiące. W zamian za to otworzyliśmy drzwi dla każdego, kto chce przyjechać i spędzić z nami kilka dni, pod warunkiem, że przyjedzie z dobrymi intencjami i dobrymi słowami. Cóż, jeśli ktoś mnie... ja... nie wiem, jak to powiedzieć, serce mi pęka, gdy patrzę na nich śpiących razem. Wiem, że to ogromna suma pieniędzy, wszystko zostanie odpowiednio uzasadnione, a jeśli chcą Państwo przyjechać i być obecni przy załatwianiu formalności, to proszę bardzo, byłoby to dla nas ogromną pomocą. Nie komunikuję się, teraz czuję się lepiej, gdy dzielę swój czas z drobiazgami, które naprawdę dają mi poczucie, że są mi bardzo wdzięczne, i każdy z nich jest inny, każdy daje mi część swojej siły, bym mogła dzielić z nimi dni, naprawdę wszystko, co jest na zewnątrz, nas nie interesuje, oni każdego popołudnia idą do parku, mają swoich przyjaciół, spotykają się i tak... skontaktujcie się ze mną, proszę, mój numer telefonu to 658748042

Komentarze

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez