Fundacja na rzecz godnego życia byłych koni sportowych
Fundacja na rzecz godnego życia byłych koni sportowych
Oryginalny Bułgarski tekst przetłumaczony na Polski
Oryginalny Bułgarski tekst przetłumaczony na Polski
Opis zrzutki
Mówi się, że w Boże Narodzenie zdarzają się cuda, więc z drżeniem serca organizuję tę zbiórkę funduszy, które przekażę na utworzenie Fundacji „Godne życie dla niepotrzebnych już, kontuzjowanych i emerytowanych koni sportowych”, a wszystkie środki zostaną w pełni przejrzyście wydane na pełne utrzymanie w okresie od stycznia do czerwca ośmiu koni i jednego kucyka, które uratowałem.
Krótko o naszej historii:
Moim dziecięcym marzeniem i miłością są konie, dlatego 3 lata temu zaczęłam jeździć konno.W krótkim czasie zafascynowałam się tym i postanowiłam, że kupię własnego konia, a aby przejść na wyższy poziom, będę startować w skokach przez przeszkody. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia w pięknej 4-letniej klaczy o imieniu Magia i od razu ją kupiłam, ale okazała się zbyt młoda i porywcza dla takiej jeźdźczyni jak ja. Wysłałem ją na trening do profesjonalnego trenera, a sam kupiłem doświadczonego, dorosłego konia o imieniu Profesor. Wynajęliśmy ośrodek jeździecki z lokalem i placem zabaw dla dzieci i przez 2 lata organizowaliśmy urodziny dla dzieci z przejażdżką konną, a dzięki tej działalności z powodzeniem utrzymujemy zarówno siebie, jak i konie, a w międzyczasie uratowaliśmy klaczkę z cygańskiego wozu, oraz jednego kontuzjowanego konia wyścigowego na emeryturze. Uprawiając ten sport, ja również doznałam poważnej kontuzji, a potem Ikar, jak się okazało, trzykrotnie naciągnął więzadło w tej samej nodze. Magia świetnie rozpoczęła swój pierwszy sezon, ale podczas treningu doznała kontuzji i w ten sposób zrezygnowałam z profesjonalnego rozwoju w sporcie jeździeckim, wycofałam moje konie, a w międzyczasie przyjęłam jeszcze 3 konie sportowe, które zakończyły karierę. Wszystko było w porządku, aż pod koniec października właściciel uznał, że zarabiamy zbyt dużo na urodzinach dla dzieci, żeby utrzymać tyle koni i personelu, i powiedział, że sam będzie prowadził ośrodek jeździecki i lokal, a my musimy się wyprowadzić w ciągu miesiąca.
Na szczęście nasz znajomy jest właścicielem jedynej wolnej stajni w regionie, 50 km od Burgas, w nadmorskiej miejscowości wypoczynkowej, i przenieśliśmy tam konie. Dobrą wiadomością jest to, że latem jest tu wielu turystów i dzięki przejażdżkom w ujeżdżalni oraz na łonie natury będziemy w stanie się utrzymać, ale pilnie potrzebujemy środków, aby przetrwać do czerwca, kiedy zaczyna się sezon turystyczny!
Organizuję tę kampanię z ogromną nadzieją, że będzie to nasze Boże Narodzenie!