Zobowiązania z tytułu utrzymania
Zobowiązania z tytułu utrzymania
Oryginalny Rumuński tekst przetłumaczony na Polski
Oryginalny Rumuński tekst przetłumaczony na Polski
Opis zrzutki
Witam wszystkich,
Nazywam się Diana Pana, mam 32 lata i pochodzę z Bukaresztu.
Piszę tę wiadomość z ciężkim sercem i nadzieją, że znajdę ludzi o wielkim sercu, którzy będą mogli mnie wesprzeć w tym niezwykle trudnym momencie mojego życia.
Zostałam pozwana przez wspólnotę mieszkaniową z powodu zaległości w opłatach za utrzymanie. W zeszłym roku udało mi się spłacić całą kwotę dzięki kredytowi bankowemu, tuż przed pierwszą rozprawą, ale proces trwał dalej. Moja mama była obecna na rozprawie, ale były też posiedzenia, które uważam za niejako tajne, w których ona nie uczestniczyła. Dowiedziałam się o tym później z portalu sądowego, co sprawia, że myślę, iż wszystko było przeciwko nam. Niestety, trudna sytuacja finansowa, w której się znajduję, nie pozwoliła mi nadążyć z tymi wydatkami, mam już miesięczne zaległości w opłacaniu alimentów, co jest dla mnie udręką, biorąc pod uwagę, że bardzo ciężko walczyłam, aby wyjść z tej sytuacji.
Wszystko zaczęło się, gdy musiałam odejść z poprzedniej pracy ze względów zdrowotnych – mam przepuklinę dysku i faktycznie nie mogę już wykonywać pracy fizycznej. Nie miałam innego wyboru, a od tamtej pory moje dochody były prawie zerowe, aż do momentu, gdy udało mi się znaleźć pracę, która nie wymaga wysiłku fizycznego.
Moja mama jest niepełnosprawna i niestety nie otrzymuje żadnej pomocy finansowej. Próbowała, wielokrotnie pytała w urzędzie gminy, czy może otrzymać rentę inwalidzką, ale tamtejszy personel stwierdził, że jej schorzenie (częściowe porażenie prawej strony ciała, ledwo może poruszać ręką) nie kwalifikuje się jako niepełnosprawność, w związku z czym cała odpowiedzialność za utrzymanie, raty w banku i inne wydatki związane z domem spoczywa wyłącznie na moich barkach, mimo że jestem jeszcze dzieckiem.
Oprócz tego mam też kilka zwierzątek, którymi opiekuję się codziennie. Nie mogę się ich pozbyć, to niewinne istoty, które są ode mnie zależne, a ich miłość to jedna z niewielu rzeczy, które jeszcze trzymają mnie na powierzchni. Robię wszystko, co w mojej mocy, aby zapewnić im pożywienie, ciepło i bezpieczeństwo, ale jest to coraz trudniejsze.
Próbowałam radzić sobie sama, ale teraz znalazłam się w impasie. Koszty sądowe, zaległe alimenty, rata kredytu i bieżące długi przytłaczają mnie (mogę to udowodnić dokumentami, orzeczeniem o niepełnosprawności, dokumentacją medyczną).
Z całego serca zwracam się z tą prośbą do was, tych, którzy rozumieją, co to znaczy przechodzić przez trudne chwile, czuć, że nie ma już wyjścia, ale nie chcieć się poddać.
Każda pomoc, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie. Chcę tylko móc iść dalej, znaleźć równowagę i wyjść z tej sytuacji.
Z całego serca dziękuję za każde wsparcie – finansowe, udostępnienie kampanii lub dobre słowo!